środa, 1 sierpnia 2012

Ślimak do skupu po 4 EURO ??

To są przybliżone informacje, przytoczenie wypowiedzi osób zainteresowanych, które dopiero zaczynają lub chcą zacząć hodować ślimaka od przyszłego sezonu. Miejcie pojęcie i świadomość o czym mowa, jakie kwoty itd., w co się "pakujecie" jak to mówią: 
"...cena za kilogram do skupu za granicami Polski to niby 4 EUR (tak naprawdę 2,5-3 E)
To 10 ton  to 10 000 kg, czyli dostaniemy max. 40000 EUR, tj. 160 000 (o ile straty w ślimakach wynoszą zero)"
 "..Pięknie, pięknie, ale..
w tej cenie tylko ślimaki wyrośnięte, wywinięte z regularnymi przyrostami można sprzedać do zagranicznego odbiorcy. Takich pięknych ślimaków można wyhodować w polskich warunkach ok. 25-35% z całej hodowli, no może 50% jeśli dopisze aura i mamy super warunki hodowlane bardzo zbliżone do naturalnych.
Pytanie co z resztą wyhodowanego ślimaka - pokaźnych rozmiarów chłodnia i przechowywanie do następnego sezonu? Kolejne koszta poniesione na wyposażenie oraz utrzymanie tego do wiosny."
  Owszem w Polsce przetwarza się ślimaki, ale spytajcie przetwórców, czy chcą kupić ślimaka hodowlanego.
Pewnie że chcą...po 6 zł./kg (Łubnica przetwarza i skupowała jeszcze rok temu)-kwota śmieszna.
Żeby mieć jakieś pieniądze z hodowli tego mięczaka, potrzebna co najmniej kilkuletnia praktyka hodowlana. Proste stwierdzenie: gdyby to było zajęcie przynoszące wymierne dochody, byłoby też dużo więcej osób zajmujących się hodowlą afrykańskiego specjału.Jesteśmy na początku łańcucha hodowlanego a na końcu są restauracje sprzedające ślimaki pod każdą postacią kulinarną.Mięczaki na zachodzie to rarytas (cena sztuki podanej w restauracji średnio 1 euro), w Sopocie na molo 6 szt. winniczka 30-40 zł.
Zapomnieliśmy jednak o tym, że jako pierwsi z łańcuch najwięcej wkładamy pracy i funduszy w wyprodukowanie co nijak się ma do kwot proponowanych do skupu u Nas.Tylko jak pisałam już, każdy musi zarobić i takich osób pośredniczących jest np.5 nim ślimaczki trafią na stół.
Jest odpowiedz prosta, nie da się dużo zarobić i dostać dobrą cenę za kilogram, no bo jak przy takiej ilości pośredników...
  Chyba nikt z Was nie spodziewał się że to łatwy biznes i idealny. Wystarczy wrzucić troszkę kasy do worka i wyciągnąć dwa razy tyle. Bez przesady. Ceny w artykułach zawsze podają orientacyjne. Artykuły mają za zadanie poddanie pomysłu i tego, że biznes taki istnieje i jest opłacalny.
Tu dodam, że jest opłacalny przy założeniu, że dostaniemy min. 8 zł./kg. gdyż granica opłacalności na 2012r to ok. 6,5 zł./kg. wyprodukowanego ślimaka Maxima tuczu do skupu.
Wiadomo, że potrzeba praktyki, wprawy i wiedzy, ale nic Nam to nie da jeśli będziemy polegali na pośrednikach i dużych hodowlach skupujących ślimaka od nas na podstawie kontraktu-umowy, która ma swoje plusy jak i minusy.
Cała ta hodowla mięczaków ma sens...jak mamy swój odbiór u zagranicznego kontrahenta i nikt mi nie powie, że można zarobić prowadząc Fermę, która ma na celu oddawanie ślimaka po kosztach lub 1 zł. zysku na kilogramie.A gdzie Nasza praca fizyczna i czas, którego to nie liczymy.
Charytatywnie czy za darmo możemy po plewić swój ogródek w ramach relaksu.
To nie jest łatwy biznes dla początkujących.......dużo wytrwałości i odwagi.

9 komentarzy:

  1. ładnie to Pani ujęła... JA NA POCZATKU TEZ TAK Myślałem że TO Wszystko ŁADNIE WYGLADA ale kupiłem starter i sie przekonałem, ale wiem tez ze jest to do wykonania wyhodować odpowiedniego ślimaka tylko trochę wiedzy takiej praktycznej...i żeby ktoś chciał skupić po te 8zł :D to wole hodować ślimaki niż pracować w pracy gdzie ktoś nademna stoi i cąły czas narzeka ze cos jest nie tak a człowiek daje z siebie wszystko nawet kosztem zdrowia... wiec nie poddam sie i będę dalej próbował z tymi ślimakami :D i miedzy czasie tez co innego bo inaczej sie nie da w tym kraju Pozdrawiam wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że praktyka czyni mistrzem, łatwiej idzie, szybciej itd.My mamy po 8 zł. zbyt w tym roku bez problemu, bo nasze ślimaki są ładne, ale...no właśnie ale.Ta kwota nie jest zadowalająca, to minimum które trzeba wziąć.Inaczej mija się to z celem.Prócz tego każdy z Nas robi co innego na co dzień, hodowlę na razie traktujemy jako dodatek, rozwojowo.Wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
  3. niech się pani nie obrazi ale czytając pani bloga można doznać depresji, powiem tak śledzę ten temat kilka miesięcy szukam pomysłu na własny mały biznes, wcześniej przez ponad rok czasu śledziłem temat uprawy boczniaka(mój tato uprawiał boczniaki tylko dla rodziny ale szło mu świetnie i myślałem ze to będzie to) ale temat zbytu powalił mnie na kolana, czytając fora na temat uprawy boczniaka wszyscy mówili tak jak pani '' mały zysk, dużo pracy itp.'' wiadomo że własny biznes to wiele pracy i wyrzeczeń ale lepsze to niż tyranie u kogoś za podobne pieniądze albo wyjazdy za granice( ja wyjechałem do UK) gdzie człowiek poświęca wszystko na rzecz lepszego jutra. Ja i żona jesteśmy na emigracji i mamy tego dosyć odkładamy pieniądze i wracamy do PL mam nadzieje że jeśli zdecydujemy sie na ten biznes to wszystko nam wypali, nigdy nie biliśmy ''leniwym typem'' wydaje mi się że jeśli człowiek podejdzie poważnie do tematu to wszystko powinno być ok, podstawa to ciężka praca, kapitał, przygotowanie teoretyczne i oczywiście pomoc.
    Pozdrawiam
    Pan F.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam.Nie obrażam się, wręcz przeciwnie, każda wypowiedz jest mile widziana.Wyjaśnienie:mój blog nie służy kolorowaniu by przyciągnąć ludzi i namówić ich jaki to świetny biznes i przy okazji wcisnąć Im jak najwięcej reproduktora.Na blogu opisuję kolejno postępy hodowli, a przy okazji trochę teorii i porównanie do praktyki.Każdy wyciągnie z postów co Mu potrzebne i co go interesuje.Nie piszę, że nie można zarobić, można ale mając zbyt zza granicą.Piszę też że to nie łatwa pracy wbrew pozorom, w nawiązaniu do artykułów w internecie, że "to lekki i łatwy biznes, za parę złotych włożonych". Trzeba próbować, my też postawiliśmy na sukces i zaryzykowaliśmy i zaczęliśmy od ZERA.Moje błędy w hodowli i potknięcia nie mają odstraszyć a wręcz przeciwnie, pokazać na co zwrócić uwagę w hodowli by uniknąć tego co Ja.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. wiadomo że na zachodzie ceny są całkiem ciekawe ale z tego co widać w sieci w pl chyba nie jest tak źle!
    http://www.snailsgarden.com/index.php?option=com_content&view=article&id=124&Itemid=72
    ale nie jestem w temacie tak jak pani więc nie wiem, więc jak to naprawdę jest z opłacalnością tego biznesu?

    OdpowiedzUsuń
  6. jak ma się zbyt rozsądny to jest dobrze, z założeniem że nie ma za dużo wspólników do podziału, a co do linka to ten Pan co roku skupuje, ma dużo fermę i siedzi w tym biznesie od 10 lat, ma zbyt na zachód, ale też nie jest rozrzutny i nie skupuje tak do końca jak opisuje, max. 8-9 zł./kg za I-gatunek

    OdpowiedzUsuń
  7. A to podobny post w tym temacie, zapraszam do przeczytania i pozdrawiam:
    http://hodowla-slimakow.blogspot.com/2012/06/zbyt-slimaka-jadalnego-maximaile-po-ile.html

    http://hodowla-slimakow.blogspot.com/2012/08/wozone-pare-zotych-i-hodujemya-moze-nie.html

    OdpowiedzUsuń
  8. tak znam tego pana tzn. czytałem o nim w internecie i na wielu forach, jestem zarejestrowany na jednym z takich for i tam ludzie generalnie są zadowoleni z tej firmy ale tak na prawdę wszystko będzie wiadomo po tym sezonie bo wielu hodowców z tego forum jest nowych. Co do sprzedaży towaru na zachodzie to się zgadzam ale to nie takie proste ponieważ takie zagraniczne firmy nie bawią sie w skup np.10 ton tylko np. 50 albo więcej a wiadomo że nie wielu hodowców jest w stanie wyhodować 50 ton ślimaka w sezonie , je generalnie był bym za hodowaniem Mullera wiem że jest on bardziej wymagający itp. ale wydaje mi się że jeśli ktoś dobrze opanuje jego hodowle to będzie miał mniejszy problem ze zbytem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Każdy preferuje inne hodowle i skupy, jedni chwalą a inni nie, zawsze tak będzie.Ja nie krytykuję żadnego miejsca tylko podaje porównania i opinie tych którzy mieli styczność osobiście i już coś sprzedawali w różnych miejscach.Mam również rozeznanie jak to wygląda za granicą i wiem, że sprzedaż 10 ton (tir ślimaka)to już wchodzi w rachubę.Wiadomo, że wszystko kwestia odbiorcy i jego zapotrzebowania.Co do rodzaju ślimaka to na pewno mullera jest mniej na rynku i pewnie chętniej skupią Nasi rodzimi hodowcy.

    OdpowiedzUsuń